sobota, 6 grudnia 2014

Nieco mniej kosmetycznie | Liebster Blog Award

CZEŚĆ!


Dzisiejszy post zupełnie nie był planowany, a piszę go ponieważ zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Asiulcowaa,  za co oczywiście serdecznie jej dziękuję! :)
W czym rzecz? Otóż nominację otrzymuje rzetelnie prowadzony blog, który nie posiada dużej liczby obserwatorów, co daje możliwość zaistnienia owej witrynie oraz jej autorce w sieci. W tym swojego rodzaju TAGU należy odpowiedzieć na 11 pytań, a następnie wskazać wybrane osoby, jakie będą musiały zrobić dokładnie to samo na swoim blogu. Następnie każda wytypowana osoba musi wymyślić własne pytania. 

Moje odpowiedzi

1. Zbliża się czas świąt, jak masz zamiar je spędzić?
Nie mam jeszcze sprecyzowanych planów na same Święta Bożego Narodzenia; możliwe, że wspólnie z rodzicami odwiedzę dalszą rodzinę. A jeśli nie, to spędzę ten czas w domu, tylko w gronie moich najbliższych.

2. Bez czego nie wyjdziesz z domu?
Zdecydowanie bez komórki i ochronnej pomadki do ust.

3. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Zajmować się w przyszłości tym co naprawdę uwielbiam wspólnie z osobą, którą kocham.

4. Który blog jest według Ciebie warty uwagi?
Myślę, iż wszystkie blogi jakie obserwuję są warte śledzenia - znajdziecie je po boku w zakładce "CZYTAM". Na każdym z nich znajduję coś, co mnie interesuje i być może zaciekawi również Was.

5. Jaki kosmetyk jest największym hitem w Twoim kosmetycznym świecie?
M.A.C Matchmaster Fundation oraz L'oreal SuperLiner Black Lacquer. 

6. Której cechy najbardziej w sobie nie lubisz?
Szybkiej zmienności stanów emocjonalnych. Niestety (a może stety...?), jestem osobą bardzo łatwo popadającą ze skrajności w skrajność -  potrafię niemal natychmiast wpaść w czarną rozpacz, gdy coś nie idzie po mojej myśli.

7. Czytałaś ciekawe książki, które mogłabyś mi polecić?
Ostatnio czytałam świetną książkę dwóch polskich youtuberów, Karola Paciorka i Włodka Markowicza: "Lekko Stronniczy - Jeszcze więcej". Jestem zafascynowania ich działalnością i w ogóle możliwościami jakie daje YouTube zwykłym ludziom, więc jeśli taka tematyka interesuje Was w równym stopniu co mnie, to zapewniam ta lektura przypadnie Wam do gustu.

8. Jaka porażka dotknęła Cię najbardziej?
Utracona przyjaźń. I przegapione szanse na nawiązanie nowych znajomości, jakie teraz mogłyby zaprocentować... okazać się naprawdę cenne. To takie moje małe wielkie klęski...

9. Do czego masz słabość?
Do kosmetyków, dobrej muzyki, do zdrowego jedzenia, zielonej herbaty, do zapachu lawendy, do zagranicznych akcentów w głosie rozmówcy, do psów i do kruków, do brunetów, do osób w glanach i skórzanych kurtkach, do koloru fioletowego i czarnego, do wszystkiego co oryginalne i niespotykane... długo by tak wymieniać. :) 

10. Dokąd wyruszysz w wymarzoną podróż?
Chciałabym zwiedzić Hiszpanię, Islandię lub Norwegię, Japonię, Wielka Brytanię, Meksyk i USA. Uczę się języków, by móc odwiedzić przynajmniej kilka z tych krajów.

11. Masz władzę nad światem przez 6 godzin, co robisz?
Mianuję się niekwestionowanym i wiecznym władcą całego świata, by móc tę władzę utrzymać nie tylko przez te 6 godzin, ale i do końca mojego życia. Nikt nie mówił, że tak nie można! :)

 Pytania dla nominowanych

1. Czy wiesz już mniej więcej, czego będą dotyczyć Twoje plany na rok 2015?
2. Wymarzony prezent bożonarodzeniowy?
3. Jak reagujesz na komplementy?
4. Pamiętasz swoje sny? Jeśli tak - zapisujesz je w senniku?
5. Masz możliwość skomponowania perfum - jakie 3 nuty zapachowe by się w nich znalazły?
6. Jakie blogi najczęściej odwiedzasz?
7. Czego najczęściej szukasz na YouTube?
8. Co skłoniło Cię do rozpoczęcia blogowej działalności?
9. Twoje 3 ulubione aplikacje na smartfona?
10. Jaki element wystroju wnętrza jest Twoim ulubionym?
11. Na jakie pytanie najbardziej chciałabyś odpowiedzieć? (możesz je tu teraz sobie zadać :)

czwartek, 4 grudnia 2014

Pojedynek eyelinerów! | Revlon ColorStay i L'oreal SuperLiner

HEJ!

Jakiś czas temu obiecałam Wam recenzję porównawczą moich dwóch ulubionych eyelinerów w płynie - ColorStay marki Revlon i SuperLiner Black Laquer z L'oleala. Oczywiście potrzebowałam trochę czasu aby dokładnie ocenić jak sprawuje się jeden i drugi; w tym celu przeprowadzałam różne, czasem wręcz ekstremalne testy. ;)


Zacznijmy od firmy L'oreal - wodoodporny eyeliner kosztuje ok. 47zł za 6 ml i znaleźć go możecie praktycznie w każdej drogerii - jest to raczej średnia półka cenowa. Pewnie niektóre z Was nie byłyby w stanie dać tyle za taki produkt, ale ja, maniaczka kreski i makijażu w stylu "pin-up" zapewniam, że jest niesamowicie wydajny, bo nawet przy codziennym stosowaniu wystarcza spokojnie na 2,5 miesiąca.


Posiada miękki, dość cienki gąbeczkowy aplikator, który mógłby być odrobinę cieńszy jak na mój gust, lecz mimo to da się nim namalować precyzyjną kreskę. Myślę, że dałby radę na każdym typie powieki, gdyż łatwo dopasowuje się do kształtu oka. Nie trzeba również nakładać kilku warstw kosmetyku, ponieważ jest on bardzo porządnie napigmentowany - producent zdecydowanie zadbał o to aby zaoferować nam piękną, głęboką czerń o połyskliwym wykończeniu.


Na powiece eyeliner szybko zastyga, tworząc coś w rodzaju super-trwałej lateksowej powłoki, która spokojnie przetrwałaby 24h bez najmniejszego rozmazania - co prawda nie nosiłam go tak długo, ale jestem pewna, iż dałby radę. Niestety ta trwałość ma swoje wady - bardzo trudno się go zmywa, czasem bez pocierania się nie obejdzie. Eyeliner wtedy roluje się i odchodzi płatami; to cecha specyficzna dla tego kosmetyku ze względu na jego formułę.

Drugi produkt z Revlonu z serii ColorStay kosztuje ok. 49zł za 2,5 ml, a więc jest znacznie droższy od poprzednika, biorąc pod uwagę stosunek ceny do ilości produktu. Jednakże już teraz mogę stwierdzić, że będzie równie wydajny, zatem to dobra inwestycja.


Aplikator tego eyelinera to również coś w rodzaju spiczasto zakończonej gąbeczki, ale znacznie krótszej oraz twardszej niż u poprzednika i ze względu na to, narysowanie kreski może stanowić nieco większy problem. Ja potrafię się nim posługiwać bez problemu, jednakże osoby mniej doświadczone  raczej nie będą zadowolone z tej formy aplikacji.


Mamy tu do czynienia z głębokim, odcieniem czerni, zastygającym na zupełny mat po upływie zaledwie kilku sekund. Eyeliner ma formułę bardzo kryjącą, więc nie trzeba kilkukrotnie poprawiać namalowanej linii; niestety nie jest ona wodoodporna, jednak mimo to utrzymuje się naprawdę długo, nie tracąc na intensywności oraz nie rozmazując się. Może nie wytrzymałby w stanie idealnym tych 24h, ale na pewno jego trwałość oscylowałaby w tych granicach. :)


Tak oba produkty prezentują się na dłoni. Aby udowodnić Wam, że naprawdę nie kłamię co do ich trwałości, przetarłam dłoń palcem zamoczonym w wodzie. Efekty możecie zobaczyć na kolejnym zdjęciu. Pamiętajcie, iż porównujemy tu kosmetyk wodoodporny (L'oreal) i "zwykły" (Revlon).


Reasumując - oba produkty są naprawdę świetne, sądzę że nawet zaliczają się do grona najlepszych na drogeryjnym rynku. Uwielbiam mój eyeliner z  L'oreala, jednakże jestem wielką entuzjastką matu, więc wybrałabym ColorStay ze względu na wykończenie. 
A Wam polecam zainwestować przynajmniej w jeden z niech, aby cieszyć się perfekcyjnie wyglądającym makijażem przez wiele godzin! 

wtorek, 2 grudnia 2014

Ulubieńcy listopada #2

CZEŚĆ!

Nie wierzę, że ten miesiąc tak szybko zleciał i już mamy grudzień... no ale niestety, długie wieczory i coraz to niższe temperatury zwiastują nieubłaganie nadejście zimy, a co za tym idzie również Świąt. Wpływy ochłodzenia zdecydowanie widać w listopadowych ulubieńcach - powoli zaczynam zmieniać sposób pielęgnacji na bardziej "zimowy". Mój makijaż także ulega zmianie, choć w dalszym ciągu najmocniejszy akcent pada na oczy - mają być wyraziste i przykuwać uwagę. :)
A zatem, przedstawiam Wam listę ulubieńców minionego miesiąca:
 

Pędzel Hakuro H50  

Używałam go bardzo intensywnie, szczególnie pod sam koniec miesiąca, kiedy nakładałam mój nowy podkład z M.A.C (recenzja już niebawem!:). Genialnie współpracuje z kosmetykami o konsystencji płynnej z gęściejszymi nie radzi sobie za dobrze. Podoba mi się efekt niemal idealnie "wtopionego" w skórę podkładu; dzięki takiemu solidnemu zagruntowaniu mogę być pewna, że mój makijaż spokojnie przetrwa cały dzień w szkole.

Revlon ColorStay Liquid Eyeliner 

W końcu odnalazłam swój matowy eyeliner idealny, który wygodnie się nakłada i wytrzymuje na powiekach naprawdę długo w stanie niemal nienagannym. Nie chcę się za bardzo rozpisywać na jego temat, bo przygotowałam już post, w jakim porównuję go z moim ulubionym L'orealem, a więc poczekajcie, niebawem pojawi się na blogu. :)

NYX HD Photogenic Concealer 

Nie wyobrażam sobie makijażu bez tego małego cudotwórcy. Całkowicie przykrywa moje wydatne sińce pod oczami, pięknie rozświetla twarz ze względu na swój niemalże biały kolor (posiadam odcień CW01) oraz utrzymuje się cały dzień bez najmniejszych poprawek. Więcej na jego temat możecie poczytać >>>TU<<<

Maybelline SuperStay 14h Lipstick nr. 160 - "Infinitely Fuchsia"

Pokochałam ten kolor od pierwszego zobaczenia w drogerii; zresztą zwrócił on nie tylko moją uwagę; wiele osób dopytywało się mnie o tę szminkę, kiedy ją nosiłam. Pigment bardzo mocno "wżera" się w wargi, dzięki czemu wytrzymuje ona u mnie 8 godzin. Nie zauważyłam żeby przesuszyła moje usta, chociaż ma wykończenie matowe. Więcej o niej przeczytacie >>>TU<<<

Sylveco rumiankowy żel do twarzy 

To dzięki niemu stan mojej skóry uległ diametralnej zmianie, oczywiście na lepsze; nie mam już problemu z ropnymi zmianami na czole i w okolicach skrzydełek nosa. Jeżeli jakieś drobne wypryski okresowo się pojawiają, to zostają wchłonięte w ciągu 2-3 dni. Cera pojaśniała, nabrała promiennego wyglądu i przede wszystkim została oczyszczona. Żel rumiankowy stosowałam codziennie wieczorem, czasem również i rano, a nadal mam ok. 1/3 buteleczki.

Sylveco oczyszczający peeling ze skrzypem 

Nie chciałam tych produktów opisywać w duecie, tak jak zrobiłam to >>>TU<<<, gdyż chciałam pokrótce przybliżyć Wam ich działanie z osobna. Peelingu używałam 2 razy w tygodniu; za każdym razem pozostawiał skórę przyjemnie gładką, nawilżoną oraz czystą, a także dobrze radził sobie z suchymi skórkami na nosie. Miałam wrażenie, że kremy, które później nakładałam na wypeelingowaną nim twarz działały silniej - w każdym razie to uczucie było bardzo przyjemne. :)

Glinka zielona francuska + olej arganowy

Te dwa produkty zamówiłam kiedyś ze strony "Natura dla piękna" i teraz w okresie jesienno-zimowym powróciłam do ich intensywnego używania. Łyżeczkę glinki mieszam z połową łyżeczki wody i kilkoma kroplami olejku arganowego - to właśnie dzięki niemu maseczka ma spotęgowane działanie nawilżające i wygładzające. Po zmyciu skóra jest dogłębnie odżywiona oraz oczyszczona i te efekty naprawdę czuć. 
Dodatkowo dwa razy w tygodniu, wieczorem, na krem nakładam kilka kropel olejku co również potęguje odżywcze działanie kosmetyków. Dzięki temu zabiegowi mam pewność, że niskie temperatury nie wyrządzą mojej skórze najmniejszej krzywdy!

Tak oto dobrnęliśmy do końca! Myślę, że większość z Was, czytająca uważnie moje posty, zapewne wiedziała o jakich produktach napiszę, więc nie było to jakieś wielkie zaskoczenie. :)
A tymczasem przed nami grudzień - miesiąc prezentów i szalonych, świątecznych makijaży! Może z tej okazji pojawią się jakieś "specjalne posty" na blogu? Co o tym sądzicie, o czym chciałybyście przeczytać?