Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 listopada 2014

Jesienny projekt denko #1

HEJ!

W mojej "skrzyni ze zużytymi kosmetykami" nazbierało się już trochę pustych opakowań, co oznacza tylko jedno - czas je wyrzucić i podsumować ich działanie w jesiennym projekcie denko! :)
Już teraz, na wstępie pragnę zaznaczyć, iż notki tego typu będą pojawiały się u mnie raz na 2-3 miesiące, w zależności od tego, jak szybko będę zużywać produkty. Myślę że forma kwartalna tych postów - jesień, zima, wiosna, lato - będzie najfajniejsza, bo wraz z nadejściem nowej pory roku zmieniam większość kosmetyków pielęgnacyjnych i kolorowych


1. Max Factor Facefinity All Day Primer - Baza pod podkład: kupiłam ją w lipcu i skończyłam we wrześniu, więc towarzyszyła mi przez całe wakacje w największe upały. Wygładzała ładnie twarz, dawała satynowy efekt i przyjemnie rozprowadzało się na niej podkłady. Nie zauważyłam jednak, żeby jakoś znaczący wpływała na absorpcję potu i sebum. Tak sobie przedłużała makijaż.
Kupisz ponownie? - NIE, chciałabym przetestować inne bazy.

2. L'Oreal True Match The Foundation Super Blendable - Podkład: Musiałam znaleźć na niego sposób i odkąd zaczęłam nakładać go pędzlem stał się moim ulubionym podkładem drogeryjnym - nie zostawia smug na twarzy, ładnie stapia się z cerą, całkiem nieźle matuje i utrzymuje się na twarzy do 8 godzin. Posiadałam odcień N1 - najjaśniejszy w gamie neutralnych.
Kupisz ponownie? - TAK, zużyłam już 4 opakowania i na pewno kiedyś jeszcze do niego wrócę.

3. Eveline Big Volume Lash Professional Mascara Natural BIO Formula - Tusz do rzęs: Zielona wersja najbardziej przypadła mi do gustu - daje piękny, ale wciąż naturalny efekt gęstych, długich rzęs bez grudek. Silikonowa szczoteczka, której bardzo wygodnie się używało perfekcyjnie rozdziela. Tusz wytrzymywał cały dzień, może nieznacznie się osypywał pod koniec użytkowania.
Kupisz ponownie? - NIE WIEM, chciałabym jeszcze przetestować tyle tuszy...

4. Batiste "Fruity and Cheeky Cherry" i "Sassy and Daring Wild" - Suchy szampon: Wszystkie suche szampony tej firmy w podstawowej wersji mają dokładnie to samo działanie - odświeżają włosy, nadają im objętości i ułatwiają układanie. Różnią się jedynie zapachem, a ta dwa należą do moich ulubionych.
Kupisz ponownie? - TAK, już teraz w planach mam zakup zapachu orientalnego.


5. Tołpa Dermo Face Rosacal - Płyn micelarny: Bardzo łagodny płyn o przyjemnym, różanym zapachu. Nie pozostawiał skóry ściągniętej, przyjemnie koił i dobrze zmywał makijaż. Trzeba było trochę pocierać przy zmywaniu eyelinera z oczu, ale dawał radę i nie podrażniał. Produkt ekonomiczny - 400 ml wystarcza na długo, ale mimo to trochę za drogi (38zł.)
Kupisz ponownie? - NIE, już znalazłam swojego faworyta i jest nim Mixa.

6. Lirene Dermoprogram Cera Naczynkowa 3w1 - Płyn micelarny: Kupiłam go zaraz po zużyciu poprzednika, gdyż była na nie promocja w Biedronce. I w tym wypadku urzekł mnie delikatny kwiatowy zapach. Działanie miał w zasadzie zbliżone do Tołpy, choć nie koił i nie zmywał równie skutecznie. Szybko się skończył, ale nie będę po nim rozpaczać. :)
Kupisz ponownie? - NIE WIEM, jest tani, więc gdy będę potrzebowała czegoś na szybko...


7. Ziaja Oczyszczanie Liście Manuka - Żel myjący, normalizujący: Ta seria produktów Ziaji szumem weszła na rynek; dużo się o nich mówiło, dużo pisało. Ja z początku tez byłam nimi zachwycona, jednakże efekty stosowania były nikłe... ten żel dobrze odświeżał, oczyszczał nie wysuszając przy tym skóry i mnie nie uczulił. Pozostawiał twarz lekko ściągniętą, ale dla mnie nie był to problem.
Kupisz ponownie? - NIE, znam lepsze produkty.

8. Pharmaceris antybakteryjny żel myjący, seria T: Używałam go pod koniec wakacji, po powrocie z za granicy i myślę, że to jemu zawdzięczam przyzwoity stan mojej skóry po solidnej dawce słońca i słonej wody. Bardzo dobrze oczyszczał, pozostawiał skórę gładką i matową. A w dodatku był wydajny.
Kupisz ponownie? - NIE WIEM, pewnie wrócę do niego w okresie letnim.

9. Sylweco Tymiankowy żel do twarzy - Żel myjący: Ten produkt gościł już u mnie w ULUBIEŃCACH więc nie będę się na jego temat tu już rozpisywać. Wiecie, iż bardzo lubię produkty tej firmy i w najbliższym czasie nie zamierzam z nich rezygnować. ;)
Kupisz ponownie? - TAK, z pewnością nie raz!


10. Ziaja Oczyszczanie Liście Manuka - Krem na noc: Kolejny produkt marki Ziaja z tej jakże osławionej serii. Używałam go regularnie, każdego wieczora i mimo obietnic producenta nie zauważyłam u siebie znikome wręcz efekty - subtelna poprawa nawilżenia skóry i jej delikatne rozjaśnienie. Nie zapchał mnie, więc szybko go zużyłam i... wyrzuciłam.
Kupisz ponownie? - NIE, chcę spróbować silniejszych kwasów.


11. Decubal - Krem do rąk: Wiązałam wielkie nadzieje z tym kremem, tym bardziej, że niestety mam skłonność do przesuszania się dłoni. Jego działanie oceniam na dobre - poprawił stan moich rąk, nie miałam już takiego problemu ze skórkami przy paznokciach czy łuszczącą się skórą na palcach. Jednakże krem ten tak przeokropnie śmierdział i wchłaniał się latami, że nie można było wytrzymać z nim na rękach - dlatego nie zużyłam go do końca.
Kupisz ponownie? - NIE, przenigdy!

12. Balea Rumiankowy krem do rąk i paznokci: Kupiłam go w trakcie pobytu na wakacjach w DM'ie, a zaczęłam używać po powrocie do Polski na zmianę z Decubalem. W przeciwieństwie do poprzednika ten nie pozostawiał tłustej warstwy na dłoniach, szybko się wchłaniał i miał ładny, lekki zapach. Niestety jego działanie pozostawiało wiele do życzenia - na krótko poprawiał stan moich rąk.
Kupisz ponownie? - NIE, poszukam czegoś lepszego.

I tak oto dobrnęliśmy do końca! Jak Wam się podobało? Czy używaliście któregoś z tych produktów? Koniecznie dajcie mi znać co o nich myślicie i jakie zamienniki tych produktów polecacie! :)

piątek, 7 listopada 2014

Krem pod oczy z Ziaji | Walkę z cieniami czas zacząć!

WITAJCIE!

W poniedziałek, gdy wracałam ze szkoły, zajrzałam po drodze do drogerii, z której oczywiście nie mogłam wyjść pustymi rękoma. Astor, do jakiego się udałam, ma wyjątkowo obszerny asortyment marki Ziaja, więc to tam zaczęłam swe poszukiwania. I tak oto stałam się posiadaczką kremu pod oczy i na powieki rozjaśniającego cienie pod oczami z bławatkiem.

Niestety, jestem osobą dość hojnie obdarzoną przez naturę pięknymi fioletowo-niebieskimi cieniami pod oczami. Wczesne wstawanie, wieczory przed komputerem i późne udawanie się na spoczynek dodatkowo jeszcze uwydatnia mój problem. Dlatego powiedziałam sobie - dość! Czas temu zaradzić.


Krem kosztował 5,50 zł. i za tę cenę mamy 15 ml produktu, a więc dużo i tanio. Zapakowany był w estetyczne opakowanie, zabezpieczone folią z wyszczególnionymi obietnicami producenta i składem, na który teraz rzucimy okiem:


A więc: Aqua [woda], Caprylic/Capric Triglyceride [emolient tłusty], Cetearyl Glucoside [emulgator, stabilizator], Cetearyl Alcohol [emolient tłusty], Hydrogenated Coco-Glycerides [emolient, tłuszcz kokosowy], Elaeis Guineensis Oil [olej palmowy], Octyldodecanol [emolient, stabilizator], Glycerin [gliceryna, humektant], Panthenol [pantenol, humektant], Ceteareth-20 [emulgator], Propylene Glycol [glikol propylenowy, humektant,], Centaurea Cyanus Flower Extract [ekstrakt z bławatka], Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer [emulgator, stabilizator], Isohexadecane [emolient suchy], Polysorbate 80 [emulgator], Tocopheryl Acetate [witamina E], Retinyl Palmitate [witamina A], Sodium Polyacrylate [stabilizator, wiąże składniki kosmetyku], Methylparaben [konserwant], Ethylparaben [konserwant], DMDM Hydantoin [konserwant]
Na czerwono zaznaczyłam substancje komedogenne (mogące zapychać) na zielono substancje mogące wywołać podrażnienie, a na fioletowo alergeny.

Skład niestety do wybitnych nie należy, kosmetyk może zapychać albo podrażnić a nawet uczulić osoby ze skórą wyjątkowo wrażliwą. Moim zdaniem produkt przeznaczony do tak delikatnych stref jak skóra pod oczami powinien być mniej napakowany chemią.


Krem ma lekką, rzadką konsystencję, jest pozbawiony zapachu. Szybko się wchłania po aplikacji, daje przyjemne uczucie nawilżenia, które niestety nie utrzymuje się dość długo. Okolice oczu i powieki, zmęczone i lekko opuchnięte po całym dniu niestety nie zostały ukojone. Po tych kilku użyciach jeszcze nie mogę stwierdzić, czy krem rzeczywiście rozjaśnia te uporczywie sińce...
Na plus mogę zaliczyć jeszcze to, iż z pewnością będzie wydajny, nie trzeba używać go dużo.

Zobaczymy, czy Ziaja da sobie radę z moim problemem, bo na ten moment nie zapowiada się aby kosmetyk miał zdziałać cuda. Mam nadzieję, że mnie również nie zapcha, ponieważ moje oczy mają skłonność do podrażnień i reakcji alergicznych na niektóre produkty...

Ja na dziś się z Wami żegnam i zapraszam na mojego Facebooka!